POZYCJA Z TORNISTREM, czyli o czeskim wychowaniu seksualnym

Nadejście nowego roku szkolnego doprowadziło do apogeum dyskusji na temat wychowania seksualnego w Czechach. Obserwując otwarte podejście Czechów do seksualności, wydawać się mogło, że sprawa ta, jest już nad Wełtawą dawno uregulowana. Pewnie by tak było, gdyby nie jeden niefortunny ruch Ministerstwa Edukacji, które zdecydowało, że wiele jeszcze trzeba poprawić.

Koniec sierpnia, za moment uczniowie wrócą do szkolnych ław. W Polsce największe oburzenie i dyskusje budzą pewnie ceny podręczników, nad Wełtawą podjęto bardziej pikantny temat. Na okładce najnowszego numeru tygodnika Respekt para uczniów, w różnych seksualnych pozycjach z tornistrami na plecach. Z kolei tygodnik Reflex przyciąga czytelników kobiecymi piersiami. Na jednej z nich wymalowany uśmiechnięty niedźwiadek, na drugiej kotek. „O co chodzi w sporze o wychowanie seksualne w Czechach?” – pyta magazyn na okładce i – „jak wyjaśnić dzieciom seks?”. Do niedawna odpowiedź na to pytanie znało Ministerstwo Edukacji.

Historia pewnej broszury

Sprawa zaczęła się jeszcze przed wyborami. Były już minister Ondřej Liška (przewodniczący Partii Zielonych)uznał w roku 2009, że dotychczasowe wytyczne, nie nakładające większych ograniczeń na program wychowania seksualnego w szkołach, są niewystarczające. Ministerstwo wydało 70 – stronicową broszurę „Wychowanie seksualne – wybrane tematy”, do której teksty napisało kilku ekspertów. Szkoły miały zacząć mówić dzieciom o seksie, w taki sposób, jaki uznają za stosowne, bez konsultacji z rodzicami. Broszurę rozesłano do szkół na wiosnę. Nie trafiła ona od razu do szuflad pedagogów, nie została pokryta kurzem, jak pewnie wiele tego typu „podręczników”. Informacje zawarte w książeczce szybko rozniosły się wśród nauczycieli, wszystkim zainteresowali się także aktywni rodzicie. Wiele punktów okazało się kontrowersyjnych, a sytuacji nie uspokoiła nawet wakacyjna przerwa, wręcz przeciwnie – wydawać się mogło, że przerwa w nauczaniu zmotywowała przeciwników do tego, żeby zanim dzieci wrócą z wypoczynku, sprawę rozstrzygnąć na własną korzyść. Do dyskusji włączyli się konserwatywni publicyści, interweniował arcybiskup praski Duka, o zdanie na temat wytycznych zapytano także nowego premiera Petra Nečasa…Potrzeba debaty stała się potrzebą palącą. Na swoim serwisie internetowym Deník opisuje przypadek jedenastoletniej Karoliny, która po powrocie pewnego majowego dnia ze szkoły, zaczęła opowiadać swojej babci o masturbacji…

Nie dysponuję tekstem nieszczęsnego wydawnictwa Ministerstwa Edukacji. Kiedy sprawa nabrała rumieńców, broszura została usunięta ze strony internetowej ministerstwa. Mogę polegać jedynie na słowach tych, którzy zaznajomili się z tekstem mini-podręcznika.

Magazyn Respekt wskazuje na najbardziej kontrowersyjne punkty publikacji, np. na swoiste wywyższanie antykoncepcji, jako metody świadczącej o wysokim poziomie rozwoju społecznego, bez mówienia o jej potencjalnych negatywnych skutkach dla zdrowia. Redaktor naczelny Reflexu Pavel Šafr w swoim edytorialu opisuje pokrótce, nie bez kpiny, jak miałaby wyglądać lekcja wychowania seksualnego. „W drzwiach stoi pan nauczyciel z kondomem naciągniętym na dłoń (sic!) i pozdrawia każdego ucznia. (…) Każde dziecko dostanie kartkę i za zadanie ma napisać jak najwięcej synonimów słowa penis. Pan nauczyciel zbierze kartki i wypisze wszystkie słowa na tablicy. Uczniowie ocenią, które słowo jest neutralne, a które pejoratywne, bądź nieodpowiednie. (…) Šafr pisze też o proponowanych zabawach „integracyjnych”, polegających na wymienianiu się miejscami na krzesłach według tego, czy dany uczeń/uczennica masturbuje się, ma menstruację, zauważa przybywanie włosów łonowych lub paliło marihuanę itp. Zabawę tę nazwano w broszurze KOMPOT (sic!). Podobno ministerstwo potraktowało wytyczne nieobligatoryjnie, jako jedno z wielu źródeł wiedzy i inspiracji dla nauczycieli, którzy zajmują się tą tematyką. Redaktor naczelny Reflexu docenia fragmenty, które mówią o zdrowiu, higienie, zagrożeniach związanych z chorobami wenerycznymi, czy AIDS. Jak można jednak zaakceptować podpowiedź eksperta dr. Pavla Petrnouška, by dzieciom przed lekcją podawać rękę w kondomie? Šafr widzi dla takiego specjalisty miejsce tylko i wyłącznie w szpitalu psychiatrycznym.

Mądrości Davida Louli

Ministerstwo wsadziło kij w mrowisko powodując uaktywnienie się konserwatywnych sił, które na co dzień nie są widoczne. Kto walczy przeciwko zmianom najgłośniej i najbardziej medialnie? Przede wszystkim ultrakonserwatywna Rada obrońców praw rodzicielskich(Výbor na obranu rodičovských práv), która współpracuje z chrześcijańskim Ruchem dla życia (Hnutí pro život). Aktywiści wysłali zapytanie do 4 tysięcy szkół podstawowych, chcąc dowiedzieć się, czy propozycje ministerstwa mają szansę wejść na trwałe do metodyki nauczania wychowania seksualnego. 200 szkół odpowiedziało, że nie będzie postępować według broszury. Dzięki internetowej petycji VORP – owi udało się zebrać 7 tysięcy głosów rodziców, których wzburzyły najróżniejsze szczegóły publikacji. Rada mogła być też inspiratorem spotkania arcybiskupa Dominika Duki z nowym ministrem edukacji Josefem Dobešem. W końcu doprowadziła do zdjęcia broszury ze strony internetowej ministerstwa i spotkania przedstawicieli Rady z samym ministrem, który zapowiedział, iż wyjdzie krytyce naprzeciw.

Co Radzie w tekście broszury przeszkadza najbardziej? Przede wszystkim sposób traktowania seksu jako nie części relacji miłosnej między dwojgiem ludzi, ale aktywności zamierzonej na samozadowolenie jednostki. Olbrzymie kontrowersje wywołał też rozdział dotyczący homoseksualizmu. Przedstawiciel Rady David Loula uważa homoseksualizm za dewiację. I dodaje całkiem poważnie: „Wierzę, że jest uleczalna”. Według Louli szkoły nie powinny się zajmować homoseksualizmem, ponieważ propagują styl „odchyleńców od normy”. Działacz idzie dalej. Jego dzieci powinny mieć prawo do mówienia o homoseksualizmie jako o dewiacji i móc odmówić wspólnego brania prysznica z chłopcem podejrzewanym o orientację homoseksualną. VORP nie jest organizacją nową i ma już na koncie sukcesy z lat 90 –tych. Udało się wtedy przekonać Ministerstwo Edukacji, że nauka wychowania seksualnego będzie się odbywać tylko tam, gdzie jest nią zainteresowanie, a nigdy bez konsultacji z rodzicami. Dopiero 3 lata temu Ministerstwo pokonało opór konserwatystów i wprowadziło obowiązek wychowania seksualnego w szkołach, przy czym nie uściśliło jak właściwie o seksie mówić. Kontrowersyjna broszurka, która miała tą sytuację zmienić, ponownie zaktywizowała Radę Davida Louli. To dopiero początek walki. „Chcemy dokładnie wiedzieć jak to w szkołach wygląda. Jeśli będzie to (nauka wychowania seksualnego – przyp. autor) w sprzeczności z moralnością i tradycjami rodziców, będziemy w ich imieniu wnosić sprawy do sądów”.

Orgia irracjonalności

„Argumenty przeciwników broszurki możemy znaleźć w prasie już od dawna. Analizowałem je, niektóre z nich (…) przedstawiają taką orgię irracjonalności, że to w roku 2010 naprawdę zaskakuje” – zaczyna swój tekst w najnowszym Reflexie, najbardziej znany i kontrowersyjny publicysta Republiki Czeskiej, Jiří X. Doležal. Jego tekst, zatytułowany „Kto ma uczyć seksu”, jest głównym, oprócz edytorialu naczelnego, głosem tygodnika w głośnej sprawie. Doležal pozbierał wszystkie argumenty przeciwników zmian wokół wychowania seksualnego (czym zaoszczędził nam wszystkim pracy) i metodycznie, punkt po punkcie stara się je obalić. Broszura opisuje seks jako indywidualne zaspokojenie i „silnie propaguje własne, egoistyczne przeżycie bez miłości do drugiej osoby”? Seksualność przecież taka jest! – odpowiada publicysta. „Każdego przecież egoistyczny gen zmusza do dążenia: bądź do zaspokojenia, bądź do rozmnażania”. Broszurze dostało się od konserwatywnego publicysty Alexandra Tomského za „ginekologiczną otwartość”. Dziecko nie powinno wiedzieć o swojej seksualności zbyt wiele, a jeśli powinno to nie za wcześnie? Doležal odpowiada: Dziecko musi poznać własną seksualność dla ochrony swojego zdrowia i zdrowego rozwoju. Za wcześnie? „Już studenci pierwszego roku psychologii wiedzą, że pierwsza seksualna faza życia zaczyna się wraz z narodzeniem i nazywa się oralną”. Dziecko uczy się rozróżniać narządy płciowe między czwartym, a szóstym rokiem życia i już wtedy zachodzi potrzeba przekazania jakiejś części wiedzy. Dziennikarz odrzuca też argumenty innych publicystów, między innymi Jeronýma Klimeša, który twierdzi, że nie ma potrzeby przedstawiać tak wielu metod antykoncepcji, ponieważ dzieci przynajmniej do 15 roku życia, ciężko rozumieją ich złożoność. „(…) Jeśli ktoś jest zdania, że piętnastoletnią dziewczynę trzeba uczyć o antykoncepcji, powinien sobie uświadomić, że przespał 5 lat” – odpowiada J.X.D.

Najwięcej Radzie obrońców praw rodzicielskich dostaje się za homofobię. Tu Doležal wzywa na pomoc Chrystusa. Publicysta twierdzi, że gdyby podobne stwierdzenia ultrakonserwatystów na temat homoseksualizmu usłyszał Jezus, „wypędziłby ich jak kupców ze świątyni”, bowiem jego nauczanie było przeciwko odrzuceniu i nienawiści. Choć ciężko w to uwierzyć, ewangeliczne nawiązania znajdziemy też u wspomnianego Pavla Šafra. Redaktor naczelny kończy swój wstęp do numeru Refleksu refleksją nad źródłami wiedzy seksualnej. Wspomina o rysunkach znalezionych w Pompejach, o Dantem, o „Dekameronie”, w końcu dochodzi także do „Pieśni nad Pieśniami”. „Dzisiaj w modzie jest, w imieniu postępu, burzyć tabu, które już dawno było zburzone” konstatuje Šafr i… kończy słynnym cytatem z Pierwszego Listu św. Pawła do Koryntian.

Gdybym mówił językami ludzi i aniołów, a miłości bym nie miał…

Miłość cierpliwa jest, (…) nigdy nie zazdrości, nie szuka poklasku (…), miłość nigdy nie ustaje.

„Nie znam lepszego wychowania seksualnego” – odważnie stwierdza i dodaje: „Artykuł J.X. Doležala z tego numeru, wyraża odmienny pogląd na sprawę ministerialnej publikacji. Mamy w Reflexie wolność poglądów”.

Oby wszystkim stronom debaty nie zabrakło podobnego podejścia do wolności, miłości, jak i słynnego czeskiego pragmatyzmu. Lewica w Polsce właśnie rozpoczyna walkę o wprowadzenie obowiązkowych zajęć wychowania seksualnego. Ciekaw jestem jak będzie wyglądała polska broszura Ministerstwa Edukacji, o ile w ogóle ujrzy światło dzienne.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: