VÁCLAV HAVEL – ODCHODZENIE (w kilku obrazkach).

Fot 1,2. Jaroslav Hejzlar

Zapiski na gorąco z grudnia 2011…

***

Jest takich kilka pięknych zdjęć Václava Havla…Zresztą miał szczęście do ciekawych fotografii, do tzw. „momentów”. Ale te fotografie, o których teraz myślę mają znaczenie szczególne w momencie odejścia.

Na portugalskim wybrzeżu, nad oceanem w Cabo da Roca, w czasie oficjalnej wizyty pod koniec 1990. Havel odchodzi sam, oddala się w kierunku wody, pozostawia ślady na mokrym piasku. To ujęcie symboliczne w czystej postaci – w centrum Pragi pojawiły się plakaty, wykorzystujące to zdjęcie, media przedrukowały je na okładkach. Znane jest też drugie ujęcie. Havel brodzi w oceanie, dopadają go fale. Prezydent wraca mokry…Symbolika podwójna, bo nie tylko bezmiar wody, Absolut (jak często u Felliniego w kluczowych momentach), ale także rodzaj ‚wypadku’ przy pracy, który nie potrzebuje komentarza. Prezydent po kolana w wodzie w czasie oficjalnej wizyty. Skromny, wycofany, zagubiony w tym wszystkim, naiwnie igrający z wielką wodą, z politycznym Oceanem.

***

Kiedy odchodzi ktoś wielki zaczynamy przeglądać się w jego postawie jak w zwierciadle, możemy też w pewnym sensie odnowić prawdę o sobie, zrobić rachunek sumienia, osobisty i narodowy. Co znaczył Największy, jak wyglądamy na jego tle my, ci mniejsi? Kiedy dowiedziałem się, że Václav Havel odszedł, niemal automatycznie zadałem sobie pytanie: Jak ten egzamin zdadzą Czesi? Jak przeżyją żałobę po eksprezydencie Ci, którzy zdają mi się czasem najbardziej zobojętniałym narodem, z jakim miałem do czynienia. Niedziela 18.12.2011 dla wielu była „Małym Listopadem”, powrotem do energii z 1989, kiedy na Placu Wacława i na Letnej gromadziło się kilkaset tysięcy ludzi na poszczególnych demonstracjach. Takich scen nie widział nikt od tamtego czasu. Tłumy, świece, dzwonienie kluczami, które stało się symbolem Aksamitnej Rewolucji. „Otwórzcie drzwi”. Czesi nie zapomnieli jak się dzwoni…

Potem przewiezienie ciała prezydenta z byłego kościoła św. Anny na Starym Mieście, w ostatniej drodze na Zamek Praski. 10.000 tysięcy ludzi!? Niebywałe! O 8 rano, przy tej pogodzie, o tej porze roku!? Nie trzeba stać na czele związków zawodowych, żeby wiedzieć, jak trudno mobilizuje się Czechów do masowego wysiłku (jeśli nie chodzi o hokej oczywiście). 10.000 ludzi, może więcej – donoszą policyjne źródła. Kiedy samochód wjeżdżał na Hradczany, koniec pochodu wchodził dopiero na Most Karola. Najstarsi Prażanie potrafią powiedzieć: „Byłem na Moście”. To już nie jest naturalna miejska ścieżka, o której się nie wspomina, jak o oczywistości. Tam nie chodzi się już na spacer, jądro UNESCO, historyczne centrum Pragi zostało oddane w ręce turystów. Tymczasem primator (prezydent miasta) Svoboda na dzień przed pochodem martwi się, żeby ludzie nie powpadali do Wełtawy! Wydało się to wtedy przesadą, a jednak!

Naród, którego nic nie rusza, zaczął się dziwić sam sobie.

***

Czesi wątpią, zadają pytania. Sprawa pochówku nie jest oczywista dla komentatorów i felietonistów. „Czy ta pompa jest konieczna? Może jest pusta i przeczy wymaganiom nowoczesności?” – pyta w MF Dnes Martin Komárek w felietonie zatytułowanym „Na lawecie” (1), nawiązując do wojskowej części przewiezienia ciała prezydenta na Zamek Praski. Płaczemy, zapominamy o błędach zmarłego, widzimy tylko dobre czyny – „ (…)to naturalnie ludzkie. Dobry człowiek, a zrobił to również Václav Klaus, musi uznać, że Václav Havel był wielkim człowiekiem.” – zauważa Komárek, wspominając mowę pogrzebową głowy państwa. W końcu jeśli nawet sam Klaus, wróg publiczny numer 1, to przyznał… Po środowym wystąpieniu prezydenta Klausa, czytam komentarze w Internecie. „Krokodyle łzy”, „zakłamanie”, „oszust”…

-Ludzie nie rozumieją, że takiego przemówienia wymaga się od głowy państwa – komentuje mój znajomy – W takiej sytuacji nie mówi się o antypatiach…

-A może Klaus również dał się zdominować klimatem? – słyszę od kogoś innego.

„Havel spotykał się z Klausem niechętnie” – głosi tytuł jednego ze wspomnień na internetowym serwisie Lidovych Novin. Znów jakiś komentarz, a raczej specyficzne podziękowanie: „Dziękujemy Panu za wprowadzenie na salony Václava Klausa”.

-Havel nienawidził zawodowych polityków! – ktoś przekrzykuje całą hospodę. – Sam tak powiedział!

A może gdzieś napisał. Wszyscy naraz wspominają, komentują, dorzucają swoje. Pod słynnym zdjęciem prezydenta Havla na portugalskiej plaży, ktoś napisał z przekąsem: „Zabrał nas do Portugalii”. Może chodzi o niespełnione nadzieje, o sen o lepszym, kapitalistycznym jutrze dla wszystkich, który się dotąd nie spełnił? A może o wszystkie procesy, które doprowadziły do Lizbony? Do Traktatu Lizbońskiego? Dla eurosceptyka Havel może być architektem nowego, europejskiego (nie)porządku.

***

Mały Listopad w grudniu. Niedziela, 18.12.2011, wieczór.

-Czy prezydent Havel chciałby, żebyśmy się smucili? – pytanie z kategorii retorycznych.

Na ulicach tłumy, ale trudno odróżnić, czy to zmierzający na Plac Wacława, czy konsumenci w ostatnich przedświątecznych konwulsjach…Trzeba się napić, wznieść toast. Tematycznie. Literacka kawiarnia na Tyńskiej. Zgiełk, gadanina jak zwykle o tej porze. W tym lokalu nikt nigdy nie puszcza muzyki, dziś jest inaczej. Jedna z kelnerek siedzi na barze i z youtube’a serwuje „Here Comes The Sun” Beatles’ów. Czemu od razu nie Stonesi?

– Czesi! – podnoszę do góry kieliszek fernetu – dziś pijemy za waszego Pana Prezydenta!

Ludzie wstają, podnoszą do góry kieliszki i kufle. Tak będzie na każdym z przystanków tego wieczora.

– Za prawdę i miłość!

– Za prawdę i miłość!

Barmanka nie wytrzymuje, po policzkach płyną jej łzy. Wiemy jak będzie, ale dziś prawda i miłość zwyciężą.

***

Praga, Smichov – środa, 2 dni przed pogrzebem. Kasyno oficjalnie nie serwuje piwa. Bywalcy jednak sączą ulubiony trunek. Barowa rebelia, czy może chodzi o to, żeby „beczka nie zwietrzała”?. – Wątpię, żeby Havel życzył sobie, byśmy dziś nie pili! – tłumaczy jeden ze stałych gości. (2)

-Palił jak komin, często widać go było z piwkiem, innym trunkiem. Normalny chłop. – wspomina jeden z ostatnich, stałych, staromiejskich stamgastów. Wspomina też o tym kontrowersyjny artysta Roman Týc. Niby dlaczego na zakończenie prezydentury Havla, wraz z grupą znajomych zniszczył dzieło Jiříego Davida. Neon w kształcie serca zamienił na…połówkę serca – znak zapytania? Szły nowe czasy. Ich prezydent palił fajkę za fajką i chodził po hospodach. Jak przyjechał Clinton…

-Jak przyjechał Clinton…- zamyśla się stary barman, mój kontakt ze starymi praskimi czasami.

Złoty Tygrys: Hrabal, Havel i Clinton. Havel dość sztywno, ale z uśmiechem, siedzi w środku. Hrabal wygląda jak trener z okręgówki, z zadowoleniem podaje rękę Billowi. Jest u siebie, na swoim rewirze. (3)

-Clinton jedzie na pogrzeb. Szacunek. Pewnie pamięta ten saksofon z „Reduty” (4)

-Wałęsę (Havel) też zabrał na piwo. Wałęsa też jedzie.

-No wiadomo. Szacunek.

***

Jeśli Masaryk jest na 5000 CZK, to czy dla Havla trzeba będzie wprowadzić banknot 4000 CZK? Czy to znaczy, że zostałby zakwalifikowany niżej? Laweta ta sama, zresztą przejechała do Zamku obok pomnika Masaryka, Prezydenta Oswobodziciela. „Masaryk jakby patrzył, doglądał” -znajduję, w którejś z relacji. Porównań nie ma końca, sam pogrzeb jest czystym nawiązaniem do tradycji I Republiki Czechosłowackiej, ostatnie takie pożegnanie przygotowano właśnie Masarykowi. W 1937.

Ale nie zapominajmy o różnicach: Masaryk był ascetą, nie pił, nie palił – Havel jak to artysta. Masaryk był profesorem uniwersyteckim – Havlowi komuniści nie pozwolili się kształcić. Masaryk pochodził ze wsi, Havel pochodził z bogatej i znanej praskiej rodziny. Wejście do wielkiej polityki? Masaryk przebijał się stopniowo, Havel to ucieleśnienie amerykańskiego snu, od zera do bohatera, od więźnia do prezydenta w kilka dni. No i jest jeszcze stosunek do jazdy konnej…- wylicza w tekście „TGM i Havel, mocarze ducha” Luděk Navara (5). „Co będzie za rok?” – pyta autor. „(…)rok po śmierci Masaryka przyszedł kryzys monachijski, potem okupacja i wojna…Każdy pomyśli: współczesna sytuacja, szczególnie w Europie, także nie wygląda najlepiej, przeżywamy kolejną falę kryzysu ekonomicznego; mamy się bać przyszłości?”.

Prawda…Stosunek do prawdy, to łączy ich ze sobą najbardziej.

„Prawda i miłość muszą zwyciężyć nad kłamstwem i nienawiścią.“ – słowa Václava Havla, w tych dniach powtarzane są jak mantra. Słychać je wszędzie. Ludzie piszą je na kartkach, które razem z kwiatami i świeczkami zostawiają w różnych miejscach stolicy. Masaryk: „Kłamstwo jest rodzajem przemocy”. Jan Hus: „Prawda zwycięży nad wszystkim”. I znów symbolika. Ludzie w kolejce do byłego kościoła św. Anny, gdzie przez 2 dni można było oddać hołd prezydentowi, stali aż na Placu Betlejemskim. To tu, w Kaplicy Betlejemskiej, w roku 1402 swoje kazania zaczął głosić właśnie Jan Hus. Tu rozpoczęła się reformacja. „Prawda zwycięży” – historyczne hasło, od 1920 roku znajduje się na oficjalnej fladze prezydenckiej.

***

Że niby Czesi nie potrafią oddać hołdu? Nawet kwiaty, którymi ludzie uczcili prezydenta Havla zostaną posprzątane ze czcią. W ostatni dzień roku, specjalnym pontonem zostaną przeprawione Wełtawą do Děčína, tam w poniedziałek 2.01.2012 zostaną wrzucone do Łaby. Ocenia się, że kwiaty i wieńce popłynął aż do Niemiec. Ponton ruszy pod specjalną żałobną eskortą, złożoną z wielu łodzi. Instalacją kwiatów na pontonie zajął się sam David Černý. (6)

***

O tabloidyzacjo ! Wiemy jak to się skończy, kiedy życie i dzieło ograniczy się do pomnika i popiersia. Ale w tzw. międzyczasie ze strony bulwarowej prasy, można liczyć na rewię groteski. To wcale nie jest śmieszne, ale czasami już nie wiadomo: czy śmiać się, czy płakać? Tu żyje się życiem celebrytów i pół-celebrytów, gwiazd i gwiazdeczek. Havel, wraz z drugą żoną Dagmar, zdecydowanie należeli do wąskiej grupy większego formatu, którzy otrzymują jednak traktowanie identyczne z całą resztą na medialnym „dorobku”. Dochodzi tu jeszcze inny czynnik: perwersyjne podejście do oddalonej, gazetowej śmierci i przynależnych jej rytuałów. Pogrzeby, pożegnania, związane z tym łzy, intymność, co najważniejsze – omdlenia (sic!) – fizyczna boleść po stracie zdaje się być podkreślana najbardziej. Zhroutit se – upaść, omdleć. Jak często tytuły bulwaru biją po oczach hasłami: „Wdowa zemdlała przy trumnie męża”… Jakby było to największym wstydem. Pogrzeby znanych osobistości potrafią być roztrząsane przez kilka dni, bo na papierowe podglądactwo jest zapotrzebowanie, jest to bezpieczniejsze, niż zetknięcie się z prawdziwą śmiercią osoby bliskiej. „Jakby czytelnicy zastępczo przeżywali to, czego sami nie potrafią przeżyć ze swoimi bliskimi, bo to za bardzo boli”. (7) Problem pochówków w Czechach zaczyna być szeroko dyskutowany, w tym przypadku jednak, ważne było zachowanie bulwarówek, skądinąd nie przygotowanych do relacjonowania wydarzeń o takim kalibrze. Bez taniej sensacji i wchodzenia z butami w życie wytrzymano może przez jeden dzień. Ale już od wtorku – wszystkie oczy na wdowę! W środę rano, oprócz 10,000 ludzi z Dagmar Havlową na czele, odprowadziły Václava Havla także zastępy paparazzi, przylepione do szyb samochodu z trumną, nieustępliwe, wręcz utrudniające przejazd. Zresztą nie tylko oni. Zanim otworzyły się bramy byłego kościoła św. Anny i auto z ciałem prezydenta spokojnie ruszyło uliczkami Starego Miasta, w telewizji można było zobaczyć prężących się w „stand – upach” dziennikarzy, którzy wchodzili sobie wzajemnie w paradę: „Za moimi plecami właśnie otworzyły się drzwi…Hmm(chrząkniecie), aha – jeszcze raz…Za moimi plecami właśnie otworzyły się drzwi byłego kościoła…(znów coś nie tak), zatem jeszcze raz…”. W końcu ktoś przesuwa delikwenta na bok, żeby auto mogło przejechać. Wielkie nieba! „Dagmar (nazywana z udawaną czułością i szacunkiem „Panią Dagmar”) „potajemnie” wróciła po raz trzeci do trumny!” – żeby przytoczyć tylko jeden przykład, z całego wachlarza sensacji…

***

Na miesiąc przed śmiercią, historyk Jakub Horák uśmiercił Václava Havla. Chodzi o tekst „Krwawy listopad 89’”, opublikowany w pierwszym numerze nowego magazynu „Kraus”. Marne political fiction miało na celu przedstawienie krwawej wizji upadku komunizmu w Czechosłowacji, który rozpoczyna się od likwidacji tzw. wrogów Husáka. „Václav Havel, Petr Uhl i Alexandr Vondra zostali rozstrzelani dnia 23 listopada 1989 roku, o godzinie 17.45, na podwórzu pankráckiego więzienia, na podstawie wyroku Najwyższego Sądu Wojskowego”. (8)

***

Jaka jest Praga Václava Havla? – zapyta ktoś. Gdzie te miejsca prezydenckie, dysydenckie znaleźć? Teatr Na Zábradlí, kawiarnia Slavia (może trochę zbyt burżuazyjna, dla tych, którzy poszukują hospodskiej atmosfery), Plac Wacława…Dom Melantrich, z którego Havel po raz pierwszy przemówił do demonstrujących. („Teraz nikt nie wiedziałby, o który dom chodzi. Wszyscy mówią po prostu Marks&Spencer. O to chodziło Panie Prezydencie?”). Za Melantrichem oczywiście Pałac Lucerna. W nim, w piątek, już po pogrzebie odbył się wyjątkowy koncert. In memoriam. Zagrali przede wszystkim ci, za którymi kiedyś wstawił się VH – Plastic People of the Universe – ich uwięzienie i szykanowanie, było inspiracją do stworzenia Karty 77. Organizatorzy próbowali zaprosić…Rolling Stones (sic!). Czyste szaleństwo w ferworze przygotowań. Wielu ludzi nie spało kilka nocy. Piękna rockowa żałoba. Ci, których zniesmaczyła pompa oficjalnego pożegnania z prezydentem, mogli to zrobić na swój sposób. Z Plastikowymi.

***

„Havel idzie do nieba. U bram spotyka Kim Dzong Ila.

-Ja wiedziałem, że tak będzie…”

„Havel przegrywa w pojedynku na pierwsze strony…”

„ Bin Laden, Kaddafi, Kim Dzong Ill…Piekło było w tym roku długo w przewadze, ale teraz już znów wyraźnie prowadzi niebo…”

***

Jeśli ktoś w tych dniach mógł zabrać głos w sprawie trwałości nastrojów, uścisku kiboli, w sprawie pojednania największych nieprzyjaciół…Zarówno po śmierci Jana Pawła II, jak również po tragedii smoleńskiej, wiele można się było nauczyć. Przede wszystkim tego, że społeczną energię, te wyładowania Dobra, należy zbierać szybko i konsumować póki są jeszcze ciepłe. Za chwilę bowiem, zanim się zorientujemy, wszystko wróci do normy i pozostanie zawód. Historyczny moment, dotknięcie dni, o których będzie się mówić przyszłym pokoleniom, daje poczucie złudnej jedności. I o wiele ciekawsze tematy do rozmowy przy piwie, niż w zwykłe, szare dni. Wspomnienia, wspomnienia i komentarze. Wyciąganie z szuflad rodziców znaczków Forum Obywatelskiego. Uśmiechniętą buźkę zastąpiła buźka smutna. Co pozostanie? „Nie widziałem, że tyle się u nas Havla wydało!” – skomentował ktoś wygląd praskich witryn księgarskich. Zaraz pewnie pojawią się t-shirty z hasłem „I love VH”, przypinki, kubki, magnesy…Przecież ta wytwórcza wolność, to również część zwycięskiego systemu…Wiemy jak to się skończy, ale pewnie to przez Święta, może przez zbyt dużą ilość toastów, a może z naturalnej ludzkiej potrzeby, chcemy wierzyć, że tym razem będzie inaczej Panie Prezydencie…

***

p.s

Ostatnia scena filmu „Czech Made Man” (reż. Tomáš Řehořek):

Główny bohater, jakby wyciągnięty z Topola – za komuny szykanowany, w nowym systemie – ordynarny dorobkiewicz , idzie po bulwarze nad Wełtawą. Jest już po przewrocie, bohater nie ma jeszcze nic, jest obdarty, ale za moment stać go będzie na najdroższe prochy. Spotyka Václava Havla (prezydent pojawia się we własnej osobie!). Chłopak poznaje VH, wyciąga wygniecione pieniądze…

– To na rewolucję !

Havel jakby lekko zdezorientowany, cofnięty, odpowiada cicho, ale pewnie:

– Pan to spożytkuje lepiej…

Odchodzi.

Praga, grudzień 2011

1 MF Dnes, nr XII/298, 22.12.2011, Martin Komárek – „Na lawecie”, s A10

2 Lidové noviny, 22.12.2011, s 4

3 Polecam przewodnik po hrabalowskich miejscach, autorstwa T.Mazala. Opisane zdjęcie (i wiele innych) można znaleźć właśnie tam. Tomáš Mazal – „Cesty s Bohumilem Hrabalem”, Academia, Praha 2011, s 187

4 Sytuacja do obejrzenia w dokumencie „Obywatel Havel” reż Pavel Koutecký i Miroslav Janek

W czasie wizyty prezydent Clinton otrzymał od prezydenta Havla saksofon i zagrał na nim, w jednym z najstarszych jazzowych klubów Europy – „Reduta”. Lokal znajduje się na Narodní Třidě – na tym skrzyżowaniu zaczęła się Aksamitna Rewolucja.

5 MF Dnes, nr XXII/298, 22.12.2011, s A5

6 http://zpravy.idnes.cz/havlovy-kvetiny-popluji-po-rece-az-do-nemecka-zakony-to-neresi-pby-/domaci.aspx?c=A111230_164105_domaci_brd

7 Petr Třešňák, Na czeskim pogrzebie, „Respekt” nr 23.3.2009, http://respekt.ihned.cz/c1-36600110-na-ceskem-pohrbu

8 Kraus, 11.2011, Jakub Horák „Krwawy listopad 89”, s 103

Advertisements

Jedna odpowiedź to “VÁCLAV HAVEL – ODCHODZENIE (w kilku obrazkach).”

  1. Obojętnie w ktorym miejscu by tego zdaznia nie ustawić . Zawsze będzie ktoś co chciałby zmienić
    Vaclav Hawel byl kimś kąkretnym . Idywidualnoćcią , a ztym się nie dyskutuje. To corobił w swoim życiu robil dladludu tej ziemi, dla swoich krajan. Oddajmy mu hołd należny wielkiemu.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: