EPOPEJA SŁOWIAŃSKA

zwiedzanie Pragi Epopeja Słowiańska Mucha secesja galerie co zwiedzać w Pradze sztuka

20 wielkoformatowych płócien Alfonsa Muchy powinien zobaczyć każdy. Epopeja Słowiańska mami, zachwyca, przestrasza…

UWAGA! EPOPEJA JEST AKTUALNIE PREZENTOWANA W TOKIO. Nie wiadomo jeszcze kiedy powróci, monitoruję sprawę i będę informował (stan: 2.3.2017)

W zasadzie powinienem Epopei Słowiańskiej poświęcić miejsce już dawno. Z odpaleniem prawdziwej petardy czekałem jednak do 5 rocznicy blogu. Na moje usprawiedliwienie mogę dodać, a Ci, którzy ze mną zwiedzali – potwierdzą, że praktycznie każdemu kto pyta mnie „Co jeszcze w Pradze zobaczyć?” – odpowiadam: opus magnum Muchy! Epopeję Słowiańską…

Żadne słowa nie oddadzą magii tego monumentalnego cyklu. Czesi mają piękne słowo „ohromit”…I faktycznie to jest jak grzmot, który zadziwia, wyprowadza z równowagi. Bo jak inaczej zareagować na ogromne (większość 6×8 metrów!) wizje, które spływają na nas, aż na 20 stacjach…

My Słowianie… 

Panslawizm nigdy na mnie specjalnie nie działał. Był potrzebny w określonym momencie historycznym – w XIX wieku. Zawsze staram się też zachowywać raczej chłód i spokój (wewnętrzny) przy spotkaniu ze sztuką. W tym jednak przypadku nie ma mowy o dystansie: każdy Słowianin powinien to zobaczyć. Różne są wizje słowiańskości. Jest wizja Donatana i Cleo, której nie można odebrać pewnych „wartości estetycznych”. Ale to już wiedzieliśmy: pijemy wódkę i mamy najpiękniejsze dziewczyny, „na swojskiej śmietanie chowane”…Ile tak naprawdę o sobie wiemy?

W szkole na lekcjach historii godzinami omawia się najważniejsze osiągnięcia starożytnych kultur. Oczywiście, to fundament kultury europejskiej, nie ma co do tego dyskusji. Nie pamiętam jednak, żeby ktoś poruszał dłużej kwestie naszych swojskich początków, symboli, tradycji, czy wizji, które nas prowadziły. Jeszcze raz powtarzam: nie lubię popadać w egzaltację, ale takie myśli towarzyszą mi zawsze przed płótnami Epopei. To jest jak wizyta w katedrze słowiańskości. Tak jak w antycznych Delfach wystawiano świątynie i posągi bogom, bohaterom (zmieniano je i burzono w zależności od momentu dziejowego) – tak Epopeja Słowiańska Alfonsa Muchy jest przeglądem bohaterów, momentów i motywów, które na nasze losy miały największych wpływ. Oczywiście jest tam dominacja motywów czeskich (to oczywiste), ale Mucha nie zapomina w swoim największym dziele o innych narodach. Wychodzi z własnego podwórka, by głosić apoteozę słowiańskiej jedności i wzajemności.

Epopeja Słowiańska Praga zwiedzanie pragi najlepsza galeria co zobaczyć w pradze

Historia Słowian w 18 lat 

Mucha myślał o słowiańskim cyklu już na początku XX wieku, nie miał jednak środków finansowych. Dopiero w Stanach Zjednoczonych spotkał magnata przemysłowego Charlesa R. Crane’a, który zgodził się sponsorować cykl. Crane miał zainteresować się słowiańskimi narodami po spotkaniu z Masarykiem. Mucha w jakiś sposób odwdzięczył się swojemu mecenasowi. W czasie projektowania czechosłowackich banknotów – żonę Crane’a – Josephine, umieścił na „stówce” jako boginię Słowian – Slavię.

Mucha wrócił z emigracji do kraju w 1910, wynajął część zamku Zbiroh, gdzie zaczął tworzyć wielkoformatowe płótna. Pierwsze z nich – „Słowianie w ojczyźnie” – datowane jest na 1912, ostatnie – „Apoteoza – Słowianie dla ludzkości” ukończył w 1928. Praca trwała więc przez 18 lat i nie ma się czemu dziwić – płótna są ogromne: 610 x 810 cm, 620 x 405 cm, 480 x 405 cm itp. W 1928 roku Mucha wraz z Crane’em ofiarowali cały cykl Muzeum Miasta Stołecznego Pragi. Mucha życzył sobie, by dzieła były w przyszłości wystawione w specjalnym pawilonie. Szkoda, że to życzenie nie zostało do dzisiaj spełnione. Z pewnością specjalne umiejscowienie, jeszcze bardziej wpływałoby na odbiór.

Spór o Muchę

Losy Epopei Słowiańskiej nie były jednak kolorowe. W czasie II wojny światowej cykl musiał być ukrywany przed hitlerowcami, w dwóch miejscach w Pradze. Po wojnie obrazy wywieziono do Morawskiego Krumlova, gdzie tamtejsza ludność cykl restaurowała – obrazy były zawilgocone. Wystawiono je na tamtejszym zamku. Praga (Galerie hlavního města Prahy) chciała jednak odzyskać cykl, który darował jej sam autor – skoro był to dar dla całego narodu – jego miejsce jest w stolicy. Nie wspominając o tym, że tu mają do niego łatwiejszy dostęp turyści z całego świata.

Walka o powrót Epopei do Pragi trwała kilka lat. Spadkobiercy dzieła Muchy poprzez pełnomocników złożyli sądowy wniosek o ochronę dzieła. Inny sąd wydał zgodę na przesunięcie cyklu. Do tego „gulaszu” trzeba dodać jeszcze ingrediencje z gatunku polityki samorządowej. Do Pragi trafiło najpierw 5 płócien, dopiero w 2012 roku kompletny cykl został udostępniony publiczności. Gdzie go można zobaczyć? W Pałacu wystaw (Veletržní palác), perle praskiego funkcjonalizmu, gdzie znajduje się kolekcja XX-wiecznej sztuki i sztuki współczesnej.

co zwiedzać w pradze praga alfons mucha ciekawa wystawa ciekawa trasa

Żiżka, Jagiełło, Komeński…i smutna „Bitwa pod Grunwaldem”

To jest niebywały serial wizji, widzeń, czegoś niedającego się opowiedzieć.

To są obrazy przepełnione niesamowitą energią, szczególnie te, które łączą wizyjność, symbolizm z realizmem historycznym, jak np. pierwsze dzieło z cyklu, przedstawiające słowiańskiego Adama i słowiańską Ewę, ukrywających się w zbożu przed najazdem (germańskim). Nad nimi lewituje pogański duchowny…Te mistyczne fragmenty cyklu lubię najbardziej, jak obraz „Přísaha Omladiny pod Slovanskou lípou”, do którego Mucha „wlepił” swojego syna – Jirzego.

W cyklu ważną rolę pełni Jan Žižka z Trocnova, który pojawia się aż na 4 płótnach. Są momenty, w których Mucha nie trzyma się prawdy historycznej, ale chyba nikt od niego tego nie wymaga. Na przykład wspomniany Žižka, na obrazie przedstawiającym kazanie Jana Husa z roku 1412, stoi wśród tłumów z przepaską na oku…Mimo, że oko straci dopiero 8 lat później…

Polskie akcenty? Epopeję trzeba zobaczyć dla czeskiej wersji „Bitwy pod Grunwaldem” (jak wielu z was wiedziało, że Mucha coś takiego namalował? dokładnie jest to obraz: „Po bitvě u Grunwaldu”). Mucha pokazał nie sam moment boju, ale pobojowisko w czasie liczenia zabitych. Jagiełło stoi (w trochę zbyt rzymskim hełmie z pióropuszem) i zakrywa swoją twarz…Pod nim ciało von Jungingena…To wizja pacyfistyczna pokazująca pożogę, śmierć, zniszczenie. Zwycięzcy się nie radują.

Ważny jest motyw Braci Czeskich, z którymi Mucha sympatyzował. Przepiękny jest obraz „Jan Amos Komeński” – przedstawiający umierającego już filozofa i reformatora, który siedzi na krześle w holenderskim Naarden, nad brzegiem morza. Do tego obrazu Mucha wkomponował też symbol masonerii – w piaszczystych wydmach można zauważyć palącą się lampę…

Im dalej tym lepiej. W końcowej fazie cyklu – „Zniesienie pańszczyzny w Rosji”. W tym obrazie autor przemyca twarze zwykłych ludzi, spotkanych w Moskwie (w czasie wyjazdu w 1913 roku Mucha zrobił wiele dokumentalnych zdjęć). Widzimy Plac Czerwony i masy ludzkie, które nie wiedzą, co ze swoją świeżą wolnością zrobić…W tle zamglone, zimowe wieże Soboru Wasyla Błogosławionego. Niesamowite…Nie mówiąc już o czystej propagandzie słowiańskiego ducha – w końcowej „Apoteozie”, gdzie (Ojciec, Pra-) Słowianin przypomina rozpiętego na krzyżu Chrystusa…

praski przewodnik przewodnik po pradze ciekawe galerie co zwiedzać

Sprawdźcie sami: o każdym z obrazów można by pewnie napisać setki dysertacji naukowych. Polecam zakupienie przy wejściu do hali (bo salą tego nazwać nie można) krótkiego przewodnika po całym cyklu. Ludzie, którzy nie mają tego w ręku, trochę się błąkają.  I nie narzekajcie na cenę – zobaczenie tego, warte jest każdych pieniędzy.

Informacje o wystawie znajdziecie tu. 

P.S Atmosfera jest tak szczególna, że nawet kustosze pilnujący porządku…mówią sami do siebie.

MUCHA vs LENDL w PRADZE 

Reklamy

komentarzy 6 to “EPOPEJA SŁOWIAŃSKA”

  1. Czy „Epopeja Słowiańska” wróciła do Pragi? Powinna być w Tokio 3 miesiące, ale nie zdajduję informacji o powrocie.

  2. […] wszystkim, którzy wybierali się na Epopeję Słowiańską Muchy, ale się z nią „rozminęli”. Warto odwiedzić Veletržní palác i bez niej, by […]

  3. […] Epopeja Słowiańska: 180 CZK/osoba, ulgowy 90 CZK, (więcej) […]

  4. […] Zaszedłbym także na ulicę Bartolomějską, gdzie w 1372 roku Jan Milíč z Kroměříža założył „dom poprawczy” dla 200 praskich prostytutek (nie miejscu byłego burdelu). Był to ksiądz katolicki, który zaczął żyć wśród biedoty i głosić kazania, inspirujące potem samego Jana Husa. Milíč jako pierwszy zaczął rozdawać eucharystię częściej niż raz w roku. Niestety – dom poprawczy i centrum jego nauczania (zwane Jeruzalem) – już nie istnieje. Dokonania księdza są tak ważne, że trafiły na jedno z wielkoformatowych, monumentalnych płócien Alfonsa Muchy, w jego cyklu „Epopeja Słowiańska”. […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: