MARIUSZ SUROSZ – ACH, TE CZESZKI (RECENZJA KSIĄŻKI)

Mariusz Surosz Ach Te Czeszki recenzja książki czechy praga

Recenzja drugiej książki Mariusza Surosza – „Ach, te Czeszki”. 

Jeśli – cytując Seiferta – „kobieta to bielusieńki cukier w tej gorzkiej kawie życia” – to w zbiorze tym mamy do czynienia z całą cukierniczką. I to pokaźnej wielkości.

Spotkałem kiedyś w Pradze starszą damę. Rozmawialiśmy przez chwilę o czeskiej historii XX wieku. Powiedziała coś bardzo ciekawego. Sądziła ona, że wszystkie jej problemy z mężczyznami zaczęły się w 1938 roku. Kiedy to Czesi, po mobilizacji, oddali Hitlerowi Sudety bez walki. Mówiła: mężczyźni, przepełnieni tostesteronem, gotowi ginąć, pożegnali się z żonami, narzeczonymi, kochankami…teraz wracali do domów…To przecież musi mieć wpływ na cojones! Jakiś błąd w DNA, mieszanina rozgoryczenia i wstydu, przekazywana z pokolenia na pokolenie, „złamany kręgosłup”, pomonachijska zgaga, miała być przyczyną wszystkich uczuciowych klęsk tej niezwykle ciekawej osoby. To już nie były te same chłopy. Oczywiście nie mówiłem o tej sytuacji zbyt często, w obawie, że będę skazany na szermierkę z polskimi „znawcami” XX-wiecznej historii, dla których Czesi nigdy nie walczyli.

Dlatego dobrze, że mamy Surosza, bo to autor, który nie boi się takich konfrontacji. Burzy mity o czeskiej historii i teraźniejszości. Nie znam nikogo, kto robiłby to z większym zapałem, czasami do znudzenia. Bez obaw i poprawności. Może i wam, czytelnikom tej recenzji, zdarzyło się od niego dostać kilka delikatnych kuksańców na facebooku. Jestem przekonany, że z pożytkiem. Dodatkowo Surosz jest konsekwentny w swoich czeskich obsesjach i stale je „rozwija”: sport, film, II wojna światowa, komunizm. Na koniec wyciąga nawet „trupa z szafy” (każdy naród go ma) i z pomocą Zdeny Kolečkovej opisuje wypędzenie Niemców sudeckich. Wiedzieliście o tych krwawych wydarzeniach?

Idea jest prosta: 8 postaci, 8 życiorysów. 6 Czeszek, 1 Polka, 1 Angielka. 

Każda kobieta jest przewodniczką po innym zagadnieniu, każda jest inna, choć ich życiowe zmagania mają cechy wspólne. Wszystkie żyją w szalonym, totalitarnym wieku XX. Już ktoś wcześniej napisał, że w „Ach, te Czeszki” Surosz gromadzi informacje jak prywatny detektyw. Dlatego oprócz głównych nurtów opowieści, nie brakuje tu wręcz filmowych smaczków. Aktorka Adina Mandlová śmiejąca się jak na ekranie – przy pracy w więzieniu (zdjęcia pięknie dopełniają tekst). Słynny, królewski wręcz, ślub Věry Čáslavskiej, która w czasach największych sukcesów, była jedną z najpopularniejszych kobiet globu. Postać pięknej kapłanki Petry Šáchovej, która nabożeństwami wymigiwała się od niechcianych randek z aparatczykami…Jest tego mnóstwo. Często pojawia się motyw rzeki, nurtu, płynności i przemijania. A nad tym żywiołem, który można porównać do rwącej Historii, nie robiącej sobie nic z aspiracji, marzeń i potrzeb – MOSTY. Od przechodzenia przez most, raz na polską, raz na czeską stronę, aż kręci się w głowie w rozdziale o Zaolziu. Most w Ústí nad Labem (rozdział „Zdena”) przynosi śmierć.

Mariusz Surosz romansuje intelektualnie z bohaterkami – kobietami szczególnymi. I nie robi tego na wzór H.Ch. Andersena, który jeździł po Pradze wykrzykując jedyne znane mu zdanie w języku czeskim: „Piękna dziewczyno – ja cię kocham!”. Surosz słucha, słucha bardzo uważnie, tam gdzie nie miał szansy spotkać się ze swoją bohaterką, uważnie wczytuje się w jej losy. To kontynuacja wydanej w 2010 roku książki „Pepiki. Dramatyczne stulecie Czechów” – idąc za autorem: „swoiste jej dopełnienie”. Ale moim zdaniem to książka lepsza, bardziej intymna. Autor i czytelnik jest tu bliżej bohaterek, może dlatego, że w „Pepikach” przeważał męski element?

Książki o południowych sąsiadach często są już na samym początku zagrożone możliwością utknięcia w czechofilskim gettcie, mam nadzieję, że z „Czeszkami” tak się nie stanie. To zbiór opowieści o tym jak przetrwać w szaleństwie historii, zachować twarz, nie sprzedać duszy diabłu, czy po prostu żyć przyzwoicie w objęciach reżimów totalitarnych, w ciągłym zagrożeniu zmianą. W tych kobietach sprawdza się w jakimś sensie „przepowiednia” spotkanej nieznajomej, którą cytuję na wstępie. Te kobiety mają ogromną siłę, są uparte, są niebezpieczne dla „porządku”, dla władzy. A jednocześnie można sobie wyobrazić, że wszystkie bohaterki mogłyby się spotkać na kawie…I opowiedzieć jeszcze więcej.

POLECAM!

Mariusz Surosz – „Ach, te Czeszki”

Wydawnictwo: W.A.B., 2015

z serii: Fortuna i fatum

Odpowiedzi: 2 to “MARIUSZ SUROSZ – ACH, TE CZESZKI (RECENZJA KSIĄŻKI)”

  1. Przeczytałam i oczarowałam się już po Twojej recenzji książką Surosza!🙂 Pomyslałam też, ze to może być ZNAKOMITY PREZENT NA ŚWIĘTA!🙂 Bardzo się cieszę, że podpowiadasz ciekawe książki, które dają możliwość pełniejszego, sprawiedliwszego spojrzenia na Czechy i Czechów.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: