VITKOV – DLACZEGO WARTO ODWIEDZIĆ?

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Národní památník na Vítkově –  miejsce niejednoznaczne. Narodowe miejsce pamięci. Świątynia narodowa. Wreszcie grób nieznanego żołnierza i mauzoleum pierwszego robotniczego prezydenta. Miłośnicy historii XX wieku odwiedzić muszą. 

Vitkov to taki wielki projekt, któremu Hitler, a przede wszystkim Stalin „zrobili co swoje”. „Zadeptana” koncepcja, wielokrotnie zmieniony plan, słowem – miejsce, którego nie sposób zrozumieć od razu. Przy tej „fabryce absolutu” (pożyczam od Czapka) – trzeba wielu kluczy i wielu perspektyw.

To miejsce krwawej bitwy z 1420 – pomiędzy husytami, dowodzonymi przez Jana Žižkę z Trocnowa, genialnego dowódcę, ojca wojennej doktryny tego ruchu, a wojskami krucjaty zwołanej przez Zygmunta Luksemburskiego. Husyci bitwę wygrali, sam Žižka stracił w niej oko. Ale już przed bitwą na wzgórzu była winnica założona przez praskiego mieszczanina Vitka z Hory. Sam Vitek dał wzgórzu nazwę, której nie wymazała sława samego Žižki.

O bitwie pamiętano, Žižkov (rozwijający się niezwykle szybko w II połowie XIX wieku) korzystał szczodrze z tradycji husyckich, nie tylko jeśli chodzi o nazewnictwo placów i ulic. Już od 1882 próbowano na wzgórzu postawić pomnik husyckiego dowódcy, ale bezskutecznie. Lata płynęły, karlińscy chłopcy ganiali się w miejscach krwawych bojów z bandami żiżkowskimi, a pomnik musiał poczekać. Pojawi się na wzgórzu dopiero w 1950, kilkanaście lat po otwarciu narodowego miejsca pamięci, na progu nowej, robotniczej ery.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Chwała legionistom

Legioniści czechosłowaccy, walczący w czasie I wojny światowej (głównie) w Rosji, ale także we Francji i Włoszech, stali się częścią etosu I Republiki Czechosłowackiej. To oni wraz z prezydentem Masarykiem i innymi politykami, byli uważani za oswobodzicieli.  Szczególny szacunek należał się poległym. Nawoływano do założenia nekropolii synów narodu i kompleksu pamięci, w którym znalazłoby się symboliczne miejsce dla Jana Žižki, w nawiązaniu do historii zwycięskich bojów.

Konkurs architektoniczny wygrał…jeden z legionistów: architekt Jan Zázvorka, uczeń słynnego architekta Jana Kotěry, uważanego za założyciela modernistycznej architektury na ziemiach czeskich. Sam Zázvorka dostał się do niewoli na froncie rosyjskim w 1914 roku, potem wstąpił do Legionu Czechosłowackiego. Do kraju wrócił „zachodnią trasą”, z Władywostoku przez Panamę. Bez wahania przystąpił do konkursu na budowlę sławiącą oddanie i ofiarność jego własnych oddziałów.

Budowa kompleksu na Vitkovie trwała od 1929 do 1938. Otwierano go już po Konferencji Monachijskiej, kiedy nie było mowy o świętowaniu. Przez pewien czas mówiło się o tym, że będzie tu pochowany prezydent Masaryk, ten stanowczo odmówił. Nie wiadomo, kto pierwszy zaproponował, by najbardziej demokratyczny z demokratycznych mężów stanu, został pochowany w architekturze tak monumentalnej (pompatycznej), była to jednak propozycja nie na miejscu. Koncepcji grobu nieznanego żołnierza też nie udało się do wybuchu II wojny zrealizować. Prowizoryczny grób legionisty poległego w bitwie pod Zborowem, znajdował się aż do 1941 roku w Ratuszu Staromiejskim. Niemcy grób zlikwidowali, a szczątki poddali kremacji.

W czasie Protektoratu Niemcy planowali na Vitkovie otwarcie czegoś na wzór Muzeum Stosunków Niemiecko-Czeskich. Koncepcję odrzucono po zamachu na Heydricha w 1942 roku. Do końca wojny był tu magazyn Wehrmachtu.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Świątynia ruchu robotniczego

Po II wojnie na krótko uwierzono, że budowla może w końcu spełniać zakładane wcześniej funkcje. Do pracy nad rekonstrukcją zaproszony został ponownie Jan Zázvorka, który rozpoczął realizację mauzoleum czeskich i słowackich pilotów RAF. Zdecydowano się zakończyć prowizorium wcześniejszych rozwiązań. Walczono o możliwość sprowadzenia kolejnych szczątków legionistów spod Zborowa, Sowieci nie zgodzili się z powodów ideologicznych. W końcu na Vitkovie pochowano szczątki nieznanego żołnierza, poległego w bitwie o Przełęcz Dukielską.

W 1948 roku komuniści doszli do władzy i cała koncepcja znów została zmieniona. Monument miał teraz propagować historię ruchu robotniczego. Zaczęto tu chować najbardziej zasłużonych komunistów, włącznie z pierwszymi założycielami Komunistycznej Partii Czechosłowacji. Zamiast miejsca pamięci legionistów, pilotów, czy bohaterów ruchu oporu, zdecydowano się rozbudować kompleks o przestrzenie składające hołd Armii Czerwonej. Zázvorka wierzył jednak, że wszystkie zmiany (te wewnątrz kompleksu) będzie można kiedyś odrzucić. Komuniści raczej dodawali symbole (socrealistyczne posągi, wieńce, sierpy, gwiazdy, mozaiki), aniżeli burzyli wcześniejsze założenia architektoniczne – z wyjątkiem sarkofagu, który był na Vitkovie przygotowany dla Masaryka.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Kult jednostki

5 marca 1953 roku umiera w Moskwie Józef Stalin. Jego wierny uczeń i pierwszy robotniczy prezydent Czechosłowacji – Klement Gottwald – udaje się na pogrzeb (9 marca), choć odradzają mu to jego lekarze. Gottwald umiera 5 dni po pogrzebie i 10 dni po śmierci ukochanego wodza. Można śmiało powiedzieć, że Stalin pociągnął Gottwalda za sobą. Po dekadach wiemy, że Gottwald był alkoholikiem i syfilitykiem, ale to lot samolotem do Moskwy, stał się bezpośrednią przyczyną pęknięcia tętniaka aorty.

W politbiurze, zapewne pod wpływem ostatnich wydarzeń i mumifikacji Stalina, ktoś wpadł na pomysł utrwalenia ciała Klementa Gottwalda na wieczne czasy. Oficjalnie po to, by także ci, którzy z powodu pracy nie mogli pożegnać go w czasie pogrzebu, nadrobili swój robotniczy obowiązek. Zastanawiano się gdzie Gottwald mógłby być wystawiony. Nowa koncepcja Vitkova zdała się szyta na miarę. Kto mógłby przeprowadzić udaną mumifikacje? Oczywiście tylko specjaliści sowieccy. Pojawiają się oni jednak zbyt późno. Gottwald został zabalsamowany dopiero 17 dni po śmierci. Będzie to kluczowe dla dalszych losów mumii. Mumifikację przeprowadził moskiewski specjalista profesor Mardaszew, wraz ze swoimi współpracownikami.  Mardaszew będzie się mumią opiekował jeszcze blisko 2 lata.

Kompleks na Vitkovie staje się Mauzoleum Klementa Gottwalda. Pod bacznym okiem specjalistów ze Związku Radzieckiego przeprowadzono szereg zmian. Przede wszystkim pod budowlą wybudowano laboratorium, które do dziś można tu zobaczyć. Utrzymywano stałą temperaturę 15 stopni i 80% wilgotności. Specjalnie skonstruowana winda, bez żadnych wibracji spuszczała ciało z sarkofagu do laboratorium, gdzie na noc było składowane w chłodni. Na końcu roku 1953 stworzono specjalną jednostkę w ramach Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, która była odpowiedzialna za „zabezpieczenie ciała i Mauzoleum Towarzysza Klementa Gottwalda”. Byli to żołnierze (pełniący stałą wartę przed wejściem do mauzoleum, 24 godziny na dobę), a także cywilny personal: technicy, elektrycy, laboranci, kierownicy zmian, dyspozytorzy i sprzątaczki. Nie licząc lekarzy – ok. 100 osób.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Towarzysz się rozpada, towarzysze!

W 1955 roku sowieccy mentorzy opuszczają Pragę, pozostawiając mumię Gottwalda pod opieką jego rodaków. Na ciele prezydenta zaczynają pojawiać się delikatne „zmiany”, świadczące o tym, że towarzysz się rozpada. Mały pożar instalacji elektrycznej i awaria tzw. „muchobijek” zwalczających insekty, zmuszają moskiewskich lekarzy do kolejnego przyjazdu, tym razem krótkotrwałego.

Borykano się także z bladością ciała prezydenta. Z wytwórni filmowych na praskim Barrandovie przywieziono specjalne reflektory z kolorowymi filtrami, które ustawiono tak, by Gottwald wyglądał bardziej naturalnie. Nowe oświetlenie rzucało jednak cienie, które nie podobały się Sowietom. Na ich żądanie reflektory usunięto.

Ciało Gottwalda trzeba było często kontrolować, szczególnie partie pod ubraniem. Powtarzane są niezliczone zabiegi chemiczne. Co kilka miesięcy mauzoleum jest zamykane, a mumia poddawana rewitalizacji. Ciało dzielono na 3-centymetrowe fragmenty, do których wstrzykiwano chemiczny środek. W tym czasie Czesi znają już tajemnicę składu substancji balsamującej, którą przywieźli Sowieci (prawdopodobnie ta sama kombinacja, którą wykorzystano przy balsamowaniu Stalina).

Nie trzeba dodawać, że kult jednostki był sporym wyzwaniem finansowym. Był to główny powód kremacji ciała prezydenta w 1961. Już wcześniej między ludźmi szerzyły się plotki na temat dekompozycji mumii: że nogi musiano zastąpił protezami itp. Mity na temat funkcjonowania mauzoleum media i niektórzy specjaliści podtrzymują do dziś. Okazuje się, że ciało wcale nie było w tak złym stanie, a powiał po prostu wiatr przemian. Gottwald „powrócił” na Vitkov do sarkofagu i pozostał tu do końca reżimu…Laboratorium, choć jest mrocznym symbolem i wciąż otwartą raną – również możecie zobaczyć.

Chcecie poznać więcej szczegółów dotyczących mumifikacji Klementa Gottwalda i kultu jednostki w Czechosłowacji? Wystarczy, że wspomnicie o Vitkovie przy zamawianiu wycieczki ze mną. To jedno z moich ulubionych miejsc w Pradze, które chętnie uwzględnię w naszym programie. 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Wróćmy na chwilę pod pomnik Żiżki

Na temat monumentalnego dzieła Bohumila Kafky również krążą różne informacje. Nie jest to największy konny pomnik na świecie (jak twierdzą niektórzy przewodnicy). Jest to trzeci największy (wykonany z brązu) konny pomnik na świecie. Prace nad pomnikiem trwały blisko 20 lat. Towarzyszyły jej nieskończone dyskusje, spory, konsultacje. Kafka długo obserwował konie, jeździł po całej Europie, by odwiedzać kolekcje muzealne z przedmiotami, które go interesowały (odwiedził także Kraków). Dyskutowano co Żiżka powinien mieć w dłoni, może Biblię zamiast buzdyganu? Autor zmarł w 1941 roku, na krótko po odlaniu gipsowego modelu. Ponad 16-tonowy pomnik dokończono i odsłonięto dopiero w 1950 roku, na rocznicę bitwy na Vitkovie. Już w zupełnie innej erze.

Na Vitkov chodzi się dla historii i widoków. Nie tylko tych, z tarasu widokowego na szczycie „památníka”, czy z przyjemnej kawiarni znajdującej się w środku. Warto stanąć pod pomnikiem Żiżki. Warto zejść trochę niżej (w kierunku Florencu) – to swoje miejsca znajdą trainspotterzy, pod Vitkovem wiedzie bowiem tunel, przez który przejeżdżają pociągi z Dworca Głównego. Po lewej stronie zobaczycie piętrzące się domy i podwórza Žižkova. Po prawej zabudowania Karlina – dzielnicy, która po wielkiej powodzi z 2002 stała się symbolem przemian. Niemożliwe, by te krajobrazy się znudziły, ale jeśli tak – zawsze możecie znów zagubić się w „Laboratorium władzy” (jak nazwano wystawę na Vitkovie) i kontemplować przedziwne dzieje naszego kawałka Europy.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s